O autorze
teledetekcja.blox.pl






Wpisy z tagiem: anomalie

sobota, 16 stycznia 2010


Powyżej: Różnica temperatury lądu na półkuli północnej: średnia temperatura w latach 2000-2008 minus średnia temperatura w grudniu 2009. Obserwacje MODIS. Ryc.: NASA/Kevin Ward.

Strona gazeta.pl w dziale nauka przedstawia wywiad z prof. Miętusem z IMGW ("Co, u diabła, z tą pogodą?", 14 stycznia 2010). Wywiad nie przynosi nić poza stosunkowo podstawowymi informacjami z klimatologii i przeglądem roczników klimatologicznych, jednak zwrócił moją uwagę na pewien znany w klimatologii problem psychologiczny. Jest bowiem tak, że ludzie - jak to ludzie - z czasem zapominają różne fakty z życia codziennego i to co było bliżej w przeszłości wydaje się bardziej prawdziwe, niż to co miało miejsce lata temu. W kontekście klimatu, "normalną" pogoda będzie taka, jaka występowała w ciągu ostatnich kilku lat, a nie w ciągu ostatnich 30 czy 50 lat. To co było dawniej zastąpimy najchętniej stereotypami - zimy to czas śniegu i mrozów, lata to czas słońca, mało deszczu, itp. Dochodzi do tego jeszcze pamięć egocentryczna - bardziej pamiętamy to, czego sami doświadczyliśmy (jeśli doświadczyliśmy jednego roku trzech silnych burz, to rok ten był bardzo burzowy, pomimo iż burz de facto w danym roku mogło być tak na prawdę 10 razy mniej, niż zazwyczaj).

Wspomniany wywiad to - w moim odczuciu - rozmowa człowieka żyjącego z dnia na dzień, myślącego o klimatologii w kontekście pogody - a więc o wieloletniej zmienności kategoriami zmiany pogody - z człowiekiem, który o klimacie myśli po naukowemu (wbrew pozorom jakie tworzą media klimatologia to jednak nauka, i to ścisła). To, że tegoroczna zima jest chłodniejsza niż ostatnimi laty, od razu jest odbierane przez powszechną świadomość jako dziwaczna anomalia, pomimo iż pogoda jest wypisz, wymaluj stereotypowo zimowa. Wystarczy to jednak aby ludzie zaczęli wątpić w "normalność" pogody i zaczęli wypytywać diabła, co z pogodą nie tak. Swoją drogą, ciekawy adresat ten diabeł :)

Ale, ale... wplećmy w to wszystko co nieco teledetekcji. Satelity monitorują nasz klimat od ~30 lat. Te najbardziej zaawansowane od ~10. Do tej drugiej kategorii zalicza się MODIS, regularnie dostarczający map temperatury radiacyjnej powierzchni lądów i oceanów. Uwaga: powierzchni! Temperatura powierzchni lądu to nie to samo, co temperatura powietrza przy gruncie i nie można stosować tych pojęć zamiennie. Niemniej jednak między obiema parametrami jest relacja i możemy używać temperatury powierzchni terenu jako przybliżenia (tylko przybliżenia!) temperatury powietrza. Pokaże dzisiaj jedną grafikę - temperatura powierzchni lądu w Europie w grudniu 2009. To ten sam okres, o którym wspomina artykuł z gazeta.pl. (dostępne są też mapy MODIS dla Australii, ale poczekam na styczniowe - nocą w Sydney jest teraz po 35C...). Na załączonej grafice widzimy różnicę temperatury wyliczoną jako wartość dla grudnia 2009, odjętą od średniej wartości z lat 2000-2008. Mamy zatem praktycznie ostatnie 10 lat. Zimy były wtedy (średnio) cieplejsze niż ta z 2009/10, więc w naszych głowach powstał obraz zimy jako stosunkowo łagodnej. Powrót do "normy" (zawsze mnie zastanawia, dlaczego wszyscy mówią o normach a nie o średnich?) traktowany jest więc jako anomalia. Dziwne, prawda? No ale ludzie to dziwne stworzenia :)

Share