|
Archiwum
Tagi
teledetekcja.blox.pl
|
Wpisy z tagiem: A-Train
wtorek, 19 stycznia 2010
Konstelacja satelitarna A-Train jest powszechnie znana wszystkim interesującym się teledetekcją Ziemi z kosmosu. Idea jest prosta: na wspólnej orbicie umieszcza się kilka satelitów, tak że przelatują one jeden za drugim nad danym obszarem, w zdefiniowanym odstępie czasowym. Odstęp ten wynosi od 15 sekund do 8 minut (przy wysokości orbity 700 km przekłada się to na (w przybliżeniu) odpowiednio 4 tysiące km i około 130 km).
W rodzinie A Train z końcem ubiegłego roku zaszła mała zmiana. Z konstelacją pożegnał się Parasol, którego orbitalny żywot powoli dobiega końca. Aby pozostać w konstelacji satelity muszą bardzo precyzyjnie kontrolować swoją pozycję, korygować wszelkie odstępstwa od obowiązującej orbity. To wymaga odpalania pokładowych silników, a w konsekwencji zużywanie zapasów paliwa. Gdy paliwo się kończy i dalsza stabilizacja satelity nie jest możliwa, pojawia się ryzyko utraty kontroli nas satelitą - zagrożenie dla całej konstelacji. Z tego względu, po 5 latach wspólnych obserwacji Parasol przeniesiono na orbitę niższa o 4 km, która umożliwia obserwacje wspólne z pozostałymi satelitami już tylko raz na jakiś czas. Miejsce po Parasol się jednak nie zmarnuje. Zajmie je satelita Glory, mający obserwować chemiczne, mikrofizyczne i optyczne właściwości aerozoli (na dzisiaj, start planowany jest w październiku 2010).
wtorek, 10 marca 2009
Niestety, nie wszystkie starty rakiet nośnych z satelitami na pokłdzie kończą się sukcesem. Pół biedy jeśli utracony zostaje satelita telekomunikacyjny, bo tracą na tym miłośnicy TV, dostając zamiast 12634 kanałaów jedynie 12306. Gorzej, gdy utracony zostaje satelita naukowy - przygotowywany przez wiele lat kosztem porównywalnym z kilkunastoma minutami działań wojennych USA na dowolnym froncie. Do listy nieudanych misji można dodać teraz satelitę Orbiting Carbon Observatory (OCO), którego celem były pomiary stężenia atmosferycznego dwutlenku węgla. Szczęsciem w nieszczęściu jet to, że kilka tygodni wczesniej podobnego satelitę umieścili na orbicie Japończycy. Skoro więc Amerykanom sie nie udało, popatrzmy co zdzialali Japończycy. Poniżej mój tekst sprzed kilku tygodni, mówiący o satelice GOSAT/Ibuki.
Kolejna zaleta Ibuki to dokładność pomiarów. Choć gazy cieplarniane były już obserwowane z orbity, nigdy z precyzją rzędu 4 ppm (cząstek na miliard), jaką deklarują twórcy japońskiego satelity. Wartość 4 ppm nie jest przypadkowa i odpowiada średniemu rocznemu poziomowi wahań stężenia dwutlenku węgla. By móc wychwycić zmiany z roku na rok, czułość satelity musiała co najmniej zrównać się z tą wartością. Naukowcy z Kraju Kwitnącej Wiśni mają jednak nadzieję, że ostatecznie uda im się osiągnąć dokładność zaledwie jednej cząstki na miliard! Jak widać określanie Japończyków mistrzami precyzji nie jest przypadkowe. |